sobota, 7 kwietnia 2012

Wesołych Świąt:-)

Z dala słychać trzask gałęzi,
to zajączek przez las pędzi.
Chociaż Wielka jest sobota,
ciężka czeka go robota.

Z hukiem wpada do kurnika,
bierze jajka, szybko znika,
w drodze wszystkie je maluje,
z trudem tempo utrzymuje.

Z pisankami zdążyć musi
zanim z Rezurekcji wrócisz.
Potem trochę chłop odpocznie,
w ciepłym gniazdku sobie spocznie.

Miejsca długo nie zagrzeje,
coś mu się na głowę leje.
Głośno śmieje się baranek:
To już Lany Poniedziałek!

Wesołych Świąt :-)

sobota, 17 marca 2012

Sposobów kilka na poskromienie chandry:-)

Po 4tyg w gipsie chyba nastąpił u mnie jakiś kryzys... mam tego wszystkiego dość, jestem zła, że nie mogę zrobić większości rzeczy które wcześniej nie sprawiały mi żadnego problemu...
Idą święta a moje okna oczywiście nie umyte, firanki nie zmienione, podłogi nie wypastowane... Tego nie dam rady zrobić z nogą zagipsowaną do tyłka:-( Kurze to jakoś sobie daję spoko radę powycierać, odkurzam jeżdżąc na wózku, no ale po drabinie to nie wylezę na okno...
Z racji tej chandry, w ciągu dwóch ostatnich dni powstały te motylki szydełkowe, wymagają jeszcze krochmalenia:






I jeszcze pisanki, które powstały jakiś czas temu, ale dopiero teraz wstawiam ich zdjęcia.
Ta jest zrobiona z błękitnej, srebrnej w groszki i żółtej w groszki wstążki


Kolejna to połączenie zielonego filcu i kilku kolorów wstążki. Przód metoda karczochowa, ale przypinana "odwrotnie", natomiast tył to taki kolorowy karczochowy. Dość ciężko było to z tyłu zgrać, aby wyszło tak jak chciałam, zakończenie to lekko bufkowo ułożona wstążka. Muszę zrobić jeszcze jedną, bo ta "leci" do mojej siostry do Anglii. 






Najprostsza pisanka karczochowa, "czubek" cekiny, kolory - odcienie ecru, brudny róż.


I na koniec dwie opaski, które uszyłam dla mojej córci. Przód wykonany z filcu, na to naszyte różne elementy ozdobne - na czerwonej misz-masz cekinów, koralików, wedle życzenia i koncepcji córci, na zielonej przyszyte czerwone serduszka. Obie opaski podszyte są aksamitem i zakończone gumką.


Uuu, chyba najdłuższy mój post;-) Sorki jak kogoś zanudziłam.
A żeby było jeszcze fajniej to mi od trzech dni poczta nie działa... I login i hasło wpisuję poprawne a tu ciągle wyskakuje błąd... W poniedziałek chyba ich wystrzelam w biurze obsługi klienta jak zadzwonię...


piątek, 9 marca 2012

wieści z gipsowego frontu...

Znowu kontrol w poradni ortopedycznej (wczoraj), całe szczęście, że wszystko przebiega w porządku, nic się nie poprzestawiało. rochę porozmawiałam sobie z moim lekarzem prowadzącym i gips ponoszę jeszcze długo... Tego typu złamania mają to do siebie, że wymagają długiego czasu leczenia, potem rehabilitacja i mam cały czas nadzieję, że w sierpniu wrócę normalnie do pracy. Mój lekarz twierdzi, że nie widzi problemu, gips, potem rehabilitacja i pod koniec lata powinnam funkcjonować jak przed złamaniem.
Strasznie się cieszę, że pracuję w sanatorium, gdzie prowadzona jest rehabilitacja schorzeń narządu ruchu więc problem zabiegów mam jak to się mówi "z głowy". Jestem pewna, że spokojnie będę mogła skorzystać z zabiegów u siebie, bo mój szef zawsze pozwala na to, że raz w roku każdy pracownik ma do tego prawo (pracuję 16lat a chyba nigdy nie korzystałam z tego przywileju).
Najlepsze jest to, że po niecałym miesiącu tęsknię za swoimi pacjentami, obowiązkami (jestem pielęgniarką). A myślałam, że taka kolej rzeczy jest niemożliwa:-)
No i dalej produkcja jajcarska trwa, ale bateria w aparacie padła, więc na zdjęcia przyjdzie trochę poczekać...
Dziękuję wszystkim za miłe komentarze i słowa otuchy:-D

piątek, 2 marca 2012

Od kilku dni jestem w domu, ale na razie gips nie pozwala mi za długo siedzieć przy komputerze (zresztą wogóle siedzieć). Mam zagipsowaną lewą nóżkę do samej pupy:-( Wczoraj kontrolne rtg wykazało, że na razie wszystko przebiega pomyślnie i jest szansa, że obędzie się bez ingerencji, czyli zabiegu operacyjnego. Gips ponoszę jakieś 8-10tygodni.
W związku z powyższym żeby nie zwariować całkowicie to naprzemiennie czytam książki (aktualnie "Cukiernię pod Amorem") lub dłubię sobie wielkanocne jajeczka. Oto wyniki tych dłubanek:








 

piątek, 17 lutego 2012

nieobecna...

krótko, bo korzystam z czyjegoś komputera - trochę mnie tu nie będzie... w środę 15lutego wywinęłam pięknego koziołka i leżę z nogą w gipsie... złamanie spiralne obu kości podudzia lewego, boli jak diabli, odezwę się jak będę mogła wstawać, na razie nie wiadomo jak długo to potrwa.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Coś z jajem, czyli drożdżówki, mufinki i kolejna Wielkanocna dekoracyjka


DROŻDŻÓWKI Z SEREM:
0,5 kg mąki
2,5-3 dag drożdży
szklanka mleka
1/4 szkl. oleju
0,5 szkl. cukru szczypta soli
cukier waniliowy
1 żółtko - białko odłożyć do posmarowania

Drożdże rozrobić z łyżeczką cukru, łyżką mąki i niewielką ilością ciepłego mleka, zostawić aż urośnie. Wszystkie składniki wraz z rozczynem wyrobić dokładnie na gładkie ciasto, zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, aż podwoi objętość. Wyłożyć na stolnicę podsypaną mąką, zagnieść krótko i formować drożdżówki. Nadziać masą serową.
Masa serowa:
ok.25dkg sera,
1żółtko,
cukier waniliowy
kilka rodzynek, trochę skórki pomarańczowej
do smaku dosłodzić
Wymieszać masę serową i nadziewać drożdżówki.
Oryginalny przepis pochodzi z forum cincin, jest  TUTAJ.
Z tej porcji wychodzi ok. 16 drożdżowek

MUFFINKI:

Piekarnik nastawić na 190 stopni.Foremkę wysmarować rozpuszczonym masłem.

1/2 szklanki oleju
1 szklanka mleka
1 jajko.
Roztrzepać dokładnie w misce.
W drugiej misce wymieszać:
2 szklanki maki
1/2 szklanki cukru
opakowanie cukru waniliowego
1/4 łyzeczki soli
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
Zrobić w tej mieszance dołek, wlać mokre składniki i wsypać dodatki - ja do muffinek wykorzystałam kilka kostek czekolady orzechowej, ok.50g wiórek kokosowych, garść rodzynek, garstkę płatków migdałowych, kilka sztuk suszonej żurawiny.Wszystko wymieszać drewnianą łyżką tak aby tylko się składniki połączyły (nie za dokładnie i za długo bo mufinki się nie udadzą).
Układać w foremkach na muffinki wyłożonymi papilotkami do wysokości maks 3/4 foremki.
Piec ok.15-20 minut w rozgrzanym do 190st piekarniku,aż lekko zbrązowieją albo aż patyczek wbity w mufinke będzie suchy.Lekko ostudzić i wyjąć z foremki.
Inspiracja również na cincin, przepis zmodyfikowany według TEGO

I dalej w temacie jajcarskim;-)
W weekend powstały tylko 2jajeczka, jedno dziś powędruje do nowego właściciela (myślę, że będzie mu tam dobrze:-D) a drugie zostaje u mnie, bo muszę jeszcze dorobić kilka takich maleństw do powieszenia ich na gałązkach wierzby w święta.
Oto te drobiazgi:


czwartek, 2 lutego 2012

Teraz coś dla jaj;-P

Do Wielkanocy trochę daleko, ale powolutku czas się przygotowywać. Dzisiaj spędziłam dobre 2godziny szukając, wybierając, zamawiając akcesoria do moich dekoracji świątecznych. Wstążki, jejeczka styropianowe, cekinki itp kosztowały mnie prawie 100zł. Wymyśliłam sobie też, że może spróbowałabym stworzyć coś z biżuterii sutaszowej więc sznureczki, koraliki, kamienie, filc kolejne 50zł... A w planach jeszcze mam spróbować pobawić się frywolitką szydełkową, bo jakoś do czółenka nie mam odwagi zasiąść. Z szydełkiem trochę próbowałam robiąc m.in. takie "koszulki" na jajeczka w zeszłym roku, trochę robiłam też gwiazdek na choinkę i małe motylki więc mam nadzieję, że coś mi z tego wyjdzie. Trzymajcie kciuki za efekty mojej nauki.
Wstawiam Wam kilka zdjęć moich zeszłorocznych jajeczek.

 Jajka - karczochy:


Plastikowe wydmuszki w szydełkowych "koszulkach":


Jajo styropianowe w cekinach i koralikach:


Najprostsze na świecie styropianowe jajko z przypiętymi kwiatkami z pasmanterii i cekinami:


Moja zeszłoroczna ozdoba wielkanocnego koszyczka, czyli szydełkowy motylek: