niedziela, 15 kwietnia 2012

"wiosna, wiosna, wiosna, ach to Ty..."

Przy moim domku mam maleńki kawałek, gdzie wygospodarowałam miejsce na kwiatki. W zeszłym roku po raz pierwszy pojawiły się tam tulipany i żonkile. Nie było ich za dużo, bo i niewiele miejsca na nie przeznaczyłam. Po przekwitnięciu na tym fragmencie postawiłam donice z kallami i ismeną. Tak prezentowały się tulipany, narcyze i żonkile w zeszłym roku:




A tutaj Anulka rozrabiająca wśród kwiatków;-P


Wczoraj jakoś przypadkiem zerknęłam na niepozornie jeszcze wyglądającą rabatkę i w pierwszej chwili myślałam, że ktoś wyrzucił jakiś papierek z cukierka, bo coś mi się zaczerwieniło między liśćmi. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam, że zakwitły już pierwsze tulipany miniaturkowe.


A tu widać pączki następnych nieśmiało wyglądających tulipanów. Zdjęcia robione "z góry", bo jak wiadomo nie dam rady schylić się żeby zrobić inne ujęcie:-)


Teraz pora zmykać od komputera, bo na osiemnastą zapowiedziała się moja znajoma. Mam zrobić dla jej kuzynki tort pieluszkowy. Bardzo się spodobał torcik który robiłam dla jej synka w zeszłym roku i teraz poprosiła o taki sam.

Tak wyglądał tort, który zrobiłam w zeszłym roku:



piątek, 13 kwietnia 2012

gapa;-)

Taki krótki pościk. Gapa jestem, bo myślałam, że zamieściłam już post o tym, ale gdzie tam... skleroza się kłania. Jeszcze przed moim felernym złamaniem udało mi się wysłać w ramach akcji Majaleny "wyślij prezent" przesyłkę do jolek http://www.recznie-tworzone.pl/. Niestety co do kolejnych dziewczyn akcja już się nie powiodła:-( Nawet okazuje się, że zdjęcia też nigdzie nie zapisałam... Zdjęcie jest pokazane w poście Joli w jej blogu tutaj
Mam nadzieję, że jak noga wydobrzeje i gips będzie zdjęty wrócę do akcji z prezentami, bo uwielbiam robić innym niespodzianki:-)

środa, 11 kwietnia 2012

Wiosenno - świąteczny zwierzyniec

Święta, święta i.... nareszcie trochę luzu:-) Przez moją nogę w gipsie zrobienie niektórych rzeczy wymaga znacznie więcej wysiłku niż dotychczas. Pocieszam się, że na ostatniej wizycie przed świętami badanie rtg wykazało, że kość strzałkowa jest zrośnięta a piszczelowa ładnie też zaczyna się zrastać. Kolejna wizyta 26kwietnia może pokaże, że gips będzie do zdjęcia. Wtedy intensywna rehabilitacja i do pracy.
Wstawiam fotki moich kilku zwierzątkowych tworków:

Zajączki - króliczki metoda karczochowa z wykorzystaniem filcu na uszka, łapki i ogonki. Wąsy zrobiony zwykły łańcuszek szydełkiem, srebrny kordonek mocno wykrochmalony.


Tutaj tylko część "kurzo-kurczaczkowej" rodzinki. Też karczochy, filc, łapki z drucików, piórka. Znaczna część kurczaków powędrowała w świat, zrobione miałam ich chyba ok.25sztuk różnych wielkości i w różnych odcieniach żółto-złotej wstążki, w tej chwili pozostało mi po świętach 3sztuki;-P




Ulubieniec mojej Anulki - owieczka, którą dostałam od koleżanki. Muszę zakupić odpowiednią "włochatą" włóczkę i dorobić dla niej kilka koleżanek.


I na zakończenie - tort dla mojej córci na 3latka. Ponieważ moja noga nie pozwala na dłuższe stanie,
to w tym roku tort musiał być zamówiony z cukierni.




sobota, 7 kwietnia 2012

Wesołych Świąt:-)

Z dala słychać trzask gałęzi,
to zajączek przez las pędzi.
Chociaż Wielka jest sobota,
ciężka czeka go robota.

Z hukiem wpada do kurnika,
bierze jajka, szybko znika,
w drodze wszystkie je maluje,
z trudem tempo utrzymuje.

Z pisankami zdążyć musi
zanim z Rezurekcji wrócisz.
Potem trochę chłop odpocznie,
w ciepłym gniazdku sobie spocznie.

Miejsca długo nie zagrzeje,
coś mu się na głowę leje.
Głośno śmieje się baranek:
To już Lany Poniedziałek!

Wesołych Świąt :-)

sobota, 17 marca 2012

Sposobów kilka na poskromienie chandry:-)

Po 4tyg w gipsie chyba nastąpił u mnie jakiś kryzys... mam tego wszystkiego dość, jestem zła, że nie mogę zrobić większości rzeczy które wcześniej nie sprawiały mi żadnego problemu...
Idą święta a moje okna oczywiście nie umyte, firanki nie zmienione, podłogi nie wypastowane... Tego nie dam rady zrobić z nogą zagipsowaną do tyłka:-( Kurze to jakoś sobie daję spoko radę powycierać, odkurzam jeżdżąc na wózku, no ale po drabinie to nie wylezę na okno...
Z racji tej chandry, w ciągu dwóch ostatnich dni powstały te motylki szydełkowe, wymagają jeszcze krochmalenia:






I jeszcze pisanki, które powstały jakiś czas temu, ale dopiero teraz wstawiam ich zdjęcia.
Ta jest zrobiona z błękitnej, srebrnej w groszki i żółtej w groszki wstążki


Kolejna to połączenie zielonego filcu i kilku kolorów wstążki. Przód metoda karczochowa, ale przypinana "odwrotnie", natomiast tył to taki kolorowy karczochowy. Dość ciężko było to z tyłu zgrać, aby wyszło tak jak chciałam, zakończenie to lekko bufkowo ułożona wstążka. Muszę zrobić jeszcze jedną, bo ta "leci" do mojej siostry do Anglii. 






Najprostsza pisanka karczochowa, "czubek" cekiny, kolory - odcienie ecru, brudny róż.


I na koniec dwie opaski, które uszyłam dla mojej córci. Przód wykonany z filcu, na to naszyte różne elementy ozdobne - na czerwonej misz-masz cekinów, koralików, wedle życzenia i koncepcji córci, na zielonej przyszyte czerwone serduszka. Obie opaski podszyte są aksamitem i zakończone gumką.


Uuu, chyba najdłuższy mój post;-) Sorki jak kogoś zanudziłam.
A żeby było jeszcze fajniej to mi od trzech dni poczta nie działa... I login i hasło wpisuję poprawne a tu ciągle wyskakuje błąd... W poniedziałek chyba ich wystrzelam w biurze obsługi klienta jak zadzwonię...


piątek, 9 marca 2012

wieści z gipsowego frontu...

Znowu kontrol w poradni ortopedycznej (wczoraj), całe szczęście, że wszystko przebiega w porządku, nic się nie poprzestawiało. rochę porozmawiałam sobie z moim lekarzem prowadzącym i gips ponoszę jeszcze długo... Tego typu złamania mają to do siebie, że wymagają długiego czasu leczenia, potem rehabilitacja i mam cały czas nadzieję, że w sierpniu wrócę normalnie do pracy. Mój lekarz twierdzi, że nie widzi problemu, gips, potem rehabilitacja i pod koniec lata powinnam funkcjonować jak przed złamaniem.
Strasznie się cieszę, że pracuję w sanatorium, gdzie prowadzona jest rehabilitacja schorzeń narządu ruchu więc problem zabiegów mam jak to się mówi "z głowy". Jestem pewna, że spokojnie będę mogła skorzystać z zabiegów u siebie, bo mój szef zawsze pozwala na to, że raz w roku każdy pracownik ma do tego prawo (pracuję 16lat a chyba nigdy nie korzystałam z tego przywileju).
Najlepsze jest to, że po niecałym miesiącu tęsknię za swoimi pacjentami, obowiązkami (jestem pielęgniarką). A myślałam, że taka kolej rzeczy jest niemożliwa:-)
No i dalej produkcja jajcarska trwa, ale bateria w aparacie padła, więc na zdjęcia przyjdzie trochę poczekać...
Dziękuję wszystkim za miłe komentarze i słowa otuchy:-D

piątek, 2 marca 2012

Od kilku dni jestem w domu, ale na razie gips nie pozwala mi za długo siedzieć przy komputerze (zresztą wogóle siedzieć). Mam zagipsowaną lewą nóżkę do samej pupy:-( Wczoraj kontrolne rtg wykazało, że na razie wszystko przebiega pomyślnie i jest szansa, że obędzie się bez ingerencji, czyli zabiegu operacyjnego. Gips ponoszę jakieś 8-10tygodni.
W związku z powyższym żeby nie zwariować całkowicie to naprzemiennie czytam książki (aktualnie "Cukiernię pod Amorem") lub dłubię sobie wielkanocne jajeczka. Oto wyniki tych dłubanek: